Zdolni lenie nie istnieją…
Zdolny leń. Albo po prostu leń. Gdyby mu się tak chciało, jak mu się nie chce to mógłby góry przenosić. Gdyby tylko wiedziała, że uczy się dla siebie byłoby jej łatwiej. I tak dalej i tak dalej. Zdolny leń to najczęstsze, co słyszę kiedy rodzice opisują problemy z nauką swoich dzieci. Jeśli brzmi to znajomo, to zachęcam Cię do dalszego czytania.
Twoje dziecko może sobie nie zdawać sprawy, że szkoła jest ważna. Skoro nadal czytasz ten tekst, to prawdopodobnie właśnie tak jest. I chyba nie możesz mu się dziwić. Przypomnij sobie, jak to było. Masz kilkanaście lat, trawa jest zielona, po szkole masz ocean czasu na wszystkie wspaniałe rzeczy. Systematyczne uczenie się nie jest jedną z tych rzeczy, na które ma się wtedy ochotę. Ale Ty wiesz, że nauka jest ważna. Dlatego stajesz się zewnętrznym motywatorem dla swojego dziecka. Z kolei ono wtedy czuje, że jest zdjęta z niego odpowiedzialność za martwienie się szkołą. Im bardziej naciskasz, tym bardziej ono się opiera. Dochodzi do niepotrzebnych spięć i czasami wydaje Ci się, że to Tobie bardziej zależy na ocenach niż Twojemu dziecku. I często jest to prawdą.
I właśnie to błędne koło staramy się przerywać na zajęciach poświęconych motywacji w naszej Fundacji. Przez odpowiednie ćwiczenia można ze zdolnego lenia zrobić samodzielnego ucznia. Podam jeden konkretny przykład takiej techniki, którą sam stosuję w mojej pracy na co dzień.
Jej inspiracją są gry komputerowe, w których każda z misji kończy się jakimś trofeum. Twórcy gier wiedzą, że utrzymanie zaangażowania jest kluczowe i dlatego motywują graczy co chwila dając im jakieś nagrody. W ten sposób można podejść do listy zadań. Zamiast zapisywać ją na telefonie albo kartce, każde zadanie ma swoją karteczkę na tablicy. To daje poczucie namacalności. Kiedy się za coś zabieram, zdejmuję karteczkę z tablicy – dzięki temu wiem, że muszę się skupić tylko na tym zadaniu. Po jego wykonaniu zgniatam karteczkę i wrzucam do słoika. Niby robię to samo co używając listy, ale z poziomu motywacji wygląda to zupełnie inaczej. Mam fizyczną nagrodę za wykonane zadanie – zgniatanie karteczek i wypełnianie słoika daje satysfakcję. Po zrzuceniu wszystkich karteczek mam wolne i to jest moja nagroda. A po wypełnieniu całego słoika wykonanymi zadaniami mogę sam siebie zabrać do kina albo zjeść ulubioną pizzę. W minutę pokazałem Ci jedną z metod motywacji. Mamy ich oczywiście znacznie więcej.
W ten sposób przechodzimy od “rodzic ogarnia” do “uczeń ogarnia”. Po odpowiednim ustawieniu tego Twoje dziecko będzie bardziej pewne siebie i samodzielne. I znikną też kłótnie między Wami o szkołę, bo kiepskie oceny w końcu będą martwić Twoje dziecko tak samo jak Ciebie. A co najważniejsze – dobre oceny uzyskane własną pracą będą cieszyć sto razy bardziej, niż te wymęczone przez Ciebie.
Ten tekst przybliża jeden z przedmiotów w ramach kursu Samodzielny Uczeń Online. Jeśli zainteresował Cię ten temat, wejdź na https://piecplus.pl i dowiedz się więcej.
